Pisanie jest jak oddychanie. Jest. Bez niego nie ma mnie.
piątek, 31 października 2008


Skradłam ci słowa. Położyłam przed sobą i z uśmiechem patrzę, jak ufnie wygrzewają się w cieple niebieskiej lampki.
Najpierw metafory. Te zawsze pierwsze, bo wiedzą, że je nie tak łatwo odkryć. Dumnie prężą każdą ze swych literek. Każdy je potrafi przeczytać, nie każdy rozumie. Zaraz po nich porównania. Te mniej śmiałe patrzą spod spuszczonych rzęs i opowiadają chwile. Chwile jak lekkie nitki babiego lata, miękko osiadają na rzęsach i patrzą głodnym wzrokiem. Tuż za nimi epitety. Te z najcieplejszych stron serca. Czasem marzące, czasem śmiałe, a czasem zupełnie ciche.
Patrzę na świat przez bordowe okulary.
Przez ciebie.

statystyka Protected by Copyscape Web Plagiarism Tool