Pisanie jest jak oddychanie. Jest. Bez niego nie ma mnie.

I Tede

wtorek, 01 listopada 2016

 

-Tede, a jeśli my nie istniejemy? - Mała ze łzami w oczach zaczęła coraz głośniej pociągać nosem.

Chłopiec spojrzał z uśmiechem na dziewczynkę i poprawił jej z czułością przekrzywioną kokardę

- Ależ Mała, co ty opowiadasz? - i delikatnie uszczypnął ją  w policzek - Skąd ci to przyszło do głowy?

Mała aż podskoczyła zaskoczona niespodziewanym dotknięciem.

- Auaaa! - zapiszczała i dodała: - A, bo miałam taki smutny sen... - usta niebezpiecznie wygięły się w podkówkę.

- To tylko sen -dodał Tede i zaczął łaskotać dziewczynkę. 

Tede zaczął się śmiać razem z nią, ale przez moment przemknął przez jego
twarz cień. Odwrócił szybko głowę, by Mała nie mogła go zobaczyć i
zawołał: 

- Zobacz, jaka jesień!

Na wietrze wirowały różnokolorowe liście i wiatr szeptał niecodzienne opowieści.

Mała zaklaskała w dłonie i zaczęła zbierać liście w barwne bukiety.

Tede patrzył na nią i był już daleko...

Miał wiele mniej lat i jeszcze wtedy był sam. Ten o Zimnych Dłoniach
próbował mu udowadniać, że jest tylko iskrą, którą łatwo zgasić;
wymyślał tysiące scenariuszy, po których Tede nie mógł spać, a jego
poduszka była coraz bardziej mokra od niepokoju. Ten o Zimnych dłoniach
śmiał się głośno i wodził go za nos: raz głaszcząc go wspomnieniami, to
znów wplatając w nie niestworzone historie, które nigdy nie miały
miejsca... Tede prawie się pogubił, ale na ratunek przyszedł mu wtedy
Cyrulik - dał mu Niebieskie Szkiełko,  w którym odbijała się
tylko prawda. 

Od tamtego dnia Tede uczył się codziennie spokoju;
takiego, by Ten o Zimnych Dłoniach już nigdy nie mógł sprawić, by
chłopiec zwątpił w tych, których spotyka. Szkiełko długo pełniło swoją
rolę, ale pewnego dnia spadło w przepaść. Tede z płaczem żalił się
Cyrulikowi, a ten wtedy powiedział pamiętne słowa: Magiczne szkiełko ma
zawsze swój czas. Gdy już go nie potrzebujesz - znika. I uśmiechnął się
szeroko do Tede.

Dziś słuchając przerażenia Małej Tede żałował, że nie ma  tego szkiełka.

Przez chwilę patrzył jak Mała szura i szeleści wśród leśnych ścieżek i wyszeptał zaklęcie:

- Będę twoim szkiełkiem! - podbiegł do Małej i ze śmiechem zaczęli obrzucać się liśćmi.

 

Zapisz

Zapisz

piątek, 23 października 2015

 

Dziś Mała ze smutkiem wpatrywała się w okno, za którym gęstniał mrok. Listopad
wraz z zapachem stygnącej ziemi przynosił tamten czas. Tyle razy
próbowała go oswoić, lecz on uparcie wracał- niósł chłód niespełnienia i
ciepło nieswoich rąk. Czy czas zaprzeszły może boleć? Tede zwykle jej
tłumaczył, że jeśli się nie zdarza, znaczy nie miało być, a ona nie
wiedziała, co o tym myśleć? Czasem uparcie trzymała się pewności
chłopca, a czasem rozdrapywała CobyByłoGdyby. Listopad ćwiczył ją w
rozpamiętywaniu. 

Mała przetarła dłonią zaparowane okno.Czuła się
taka samotna,pojedyncza. Wiatr zrywał ostatnie liście z pobliskiej
topoli i szumiało niedokończoną przeszłością. Nie lubiła takich
wieczorów. Dłużyły się nieprzytomnie i nie można było nazwać Wczoraj, bo
ciągle miało smak nadziei zmieszanej z bezszansą na więcej.

Mała uparcie wspinała się po szczeblach pamięci i z bezsilności zaciskała
małe dłonie. Długie wieczory, gdy czekała na Tede miały smak i radości, i
smutku zmieszanych w różnych proporcjach.

Dziewczynka przymknęła oczy, w kominku trzaskał ogień i szeptał wiatr. Zaskrzypiały drzwi.

- Im wyżej się wspinasz, tym bliżej ciebie jestem - Tede wyciągnął rękę
ku Małej - To co było, jest tylko twoje, jednak nie pozwól, by rzucało
cień na to co, jest. 

Mała w zamyśleniu postawiła na stole dwa niebieskie kubki. Znów można było uczyć się podwójności.

niedziela, 01 lutego 2015

 

- Mała, podaj mi, proszę, tę złotą farbę.

Chłopiec stał na wysokiej drabinie i utykał na ciemnym niebie kolejną jasną gwiazdę. Mała z rozdziawioną buzią wpatrywała się w lekki pył opadający wokół niej. Wszystko było takie nierealne, a jednak na wyciągnięcie ręki. I było tak magicznie doskonałe.

- Tede? A czy nie zakłócisz biegu rzeczy? - zapytała cichutko.

- Czy nie zakłócę? Zakłócę? No wiesz! - chłopiec, niebezpiecznie balansując na najwyższym szczeblu, z oburzeniem łapał powietrze. 

Pytanie Małej pozwoliło na chwilę odpoczynku tej nocy. Ostrożnie zszedł na dół i z uśmiechem zażenowania, zawstydzony niekontrolowanym wybuchem emocji, przysiadł obok przyjaciółki.

- Widzisz to niebo?

Oboje zadarli głowy do góry i wpatrywali się w granatową nieskończoność.

- Ciemność lubuje się w Ciemności. Niekontrolowana obejmuje nas niepostrzeżenie i coraz mniej barw widzimy wokół siebie. Chorujemy nie wiedząc o tym i coraz mniej nas, a coraz więcej Tej w Ciemnym Płaszczu. Pamiętasz Akrobatę? Kiedyś lubował się w podniebnych ewolucjach i każdy dzień przynosił mu radość oczekiwania i spełnienie. Pewnego dnia zaczął smutnieć i coraz trudniej było mu wstać i zebrać się do codziennych obowiązków, nie mówiąc o akrobacjach. Cyrulik, wezwany przez rodzinę, odwiedzał go codziennie, a ten coraz mocniej zaprzeczał chorobie-Ciemność coraz szczelniej otulała go swoim płaszczem...

Mała zamyśliła się. 

- Czy wtedy, tak jak ty teraz, nikt nie rozjaśniał Ciemności?

- Oczywiście, że rozjaśniał-to dzieje się codziennie - Tede objął Małą ramieniem -  Tylko, widzisz Mała, nie zawsze jesteśmy w stanie dostrzec jasności. 

 - Dlaczego? - Mała przytulił się do ramienia chłopca.

Tede ściszył głos.

 - Tak łatwo Ciemnością tłumaczyć niespełnioną codzienność...

Mała spojrzała uważnie na Tede - znów był taki Dorosły. I taki jej.

 

niedziela, 07 września 2014

 

 

 

Muzycznie:Ed Sheeran - All off the stars



- Czy już pożegnałeś to, co konieczne?

Mała wpatrywała się w horyzont i nie mogła nadziwić się gęstym mgłom, które spowijały Walizkowe Wzgórze. Jeszcze wczoraj tysiące słońc wybuchały w dolinach i nad lasami, beztroski śmiech niósł się nad polami, a dziś zobaczyła ją, wprawdzie kątem oka, ale wiedziała, że to ona. Pachniała dymem z palonych kartoflisk, rozgrzanymi w słońcu kasztanami i czymś ulotnym, co wymyka się słowom.

Tede spojrzał na Małą. I znów zobaczył w niej starą duszę, którą najwyraźniej było widać tuż na przednówku jesieni. Wtedy czuł się taki niedojrzały i niemądry, a z drugiej strony cieszył się, że ma dziewczynkę po swojej stronie. Być przyjacielem starej duszy to pozwolić jej dojrzewać w swoim czasie, nie szturchać palcem, nie nakazywać, trzymać się obok i uczyć się, kiedy wyciągać pomocną dłoń.

- Tede, słyszysz? - Mała śmiesznie zmarszczyła brwi. 

- Jeszcze chwila i zaczniesz tupać nogą - zaśmiał się Tede - o co chodzi z tym pożegnaniem?

- Bo ona już tu jest. Jeszcze się chowa, ale za chwilę i ty ją zobaczysz, a zanim ją zobaczysz pełną kolorów i dobrych znaków, musisz rzucić na wiatr to, co cię zmienia.

- Ale ja jestem taki sam - wtrącił nieśmiało chłopiec wygładzając swoje niebieskie ubranko.

Mała przyjrzała mu się uważnie i dotknęła kącika oka chłopca, a potem jego skroni.

- Tu mieszkają radości i smutki. Gdy nie pożegnasz w czas smutków, zanim przyjdzie Ona, szarobury listopad będzie szarpał cię i bolał, a długie wieczory stracą magię i jak wtedy namówię cię na szeleszczące wyprawy?

Tede zamyślił się. Tyle przeszłości nosił w sobie, tyle nadziei niespełnionych, tyle żalu za umykającym czasem...

- Czy muszę o tym głośno opowiedzieć? - zapytał z przestrachem.

- Ależ skąd! Wystarczy, że pożegnasz je cicho, sam przed sobą - Mała spojrzała na chłopca i zobaczyła strach, który rósł w siłę. Trzeba było coś z tym zrobić. 

- Ale jeśli chcesz możesz wyspowiadać się przede mną - zaśmiała się i dała kuksańca chłopcu. 

Nad ich głowami rozkrzyczały się żurawie. Klucz opisywał niebo zrozumieniem i nadzieją na powroty.

 

czwartek, 24 lipca 2014

 

Muzycznie: Diana Krall - Besame Mucho

 

Tego wieczora nad Walizkowym Wzgórzem przetaczała się ogromna burza. Tede spoglądał w niebo i tęsknił tak starannie jak tylko potrafił. Co chwila granatowe niebo rozrywały jasne palce błyskawic, a grzmoty z siłą obnażały samotność chłopca. Gdy była obok Mała, strach  można było roztańczyć albo rozśpiewać, ale od kilku dni Mała była daleko  i Strach, Ten o Rozchybotanej Duszy, nie dawał się obłaskawić w pojedynkę.

Tede skulony przy kuchennym stole wspominał wszystkie dobre chwile, byle tylko strach nie rósł w siłę. Chłopiec wiedział, że ten nieobłaskawiony potrafi przywołać Chaos. Przy każdym głośniejszym grzmocie Tede zamykał oczy i znowu był tamten lipiec. Niebieska Tancereczka siedziała obok niego, a w jej ogromnych oczach odbijał się cały smutek Zapomnianego Miejsca. Tede próbował ją pocieszyć i wkładał w jej dłonie tysiące możliwości nowego jutra. Chwilami chłopcu zdawało się, że przyjaciółka pogodniej patrzy na Zapomniane Miejsce, a wiara w nowe zaczyna w niej kiełkować, lecz Tancereczka smutniała z każdym dniem. Najpierw Tede prosił: o uśmiech, o taniec, o wspólne odwiedziny na wydmach- Niebieska Tancereczka nie potrafiła wykrzesać z siebie ani odrobiny wiary. Ten o Rozchybotanej Duszy zacierał dłonie i triumfalnie się uśmiechał. Chłopiec potem groził, wspominał Chaos, ten o zimnych palcach, który rodzi się z lęków – Tancerka tylko smutno patrzyła przez niego. Potem Tede poprosił o pomoc Walizkowego Cyrulika, lecz ten też nie potrafił uśmierzyć strachu dziewczynki. Pewnego dnia chłopiec, jak co rano przybiegł do Niebieskiej Tancereczki, a jej już nie było. Mieszkańcy Zapomnianego Miejsca opowiadali, że nad ranem wielka chmura otoczyła Tancereczkę i tyle ją widzieli…

Za oknem wiatrem szarpał konarami dzikiej jabłoni, gałęzi z wściekłością uderzały w kuchenne okno. Tede zerwał się od stołu i podbiegł do gramofonu. Mała zawsze mówiła, że strach nie lubi muzyki. Chłopiec sięgnął po czarny krążek i kuchnia zajaśniała pogodnymi taktami, ulubionymi przez Małą. Tede poczuł się jakby tu była i nawet zobaczył ją tańczącą, z śmiesznie przekrzywioną kokardą, na środku małej kuchni. Strach kulił się i był coraz mniejszy.

Tede spojrzał za okno, burza cichła. Chłopiec uśmiechnął się- jutro Mała wracała do domu.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
statystyka Protected by Copyscape Web Plagiarism Tool