Pisanie jest jak oddychanie. Jest. Bez niego nie ma mnie.

Z myślenia

wtorek, 25 kwietnia 2017

 

 

 

uciekam do łóżka

tam nikt mnie nie goni

chyba że te strachy które unoszą powieki wraz ze słońcem

nie umiem sobie znaleźć miejsca na tym polu samotności

coraz szybciej uciekam

ja nocny dróżnik pilnuję kuchennego zegara starannie

sobota, 18 czerwca 2016

 

 

 znów przezroczyste dusze mleczy uciekają przed żarłocznością kosiarek

maluję starannie usta i chłonę zapach ciętego chlorofilu

sukienka nie ratuje mnie przed uciekającym czasem

czasem uskrzydla gdy masz przyjść

nasłuchuję kroków na schodach

zgaduję: góra czy dół

piekło czy niebo?

otwieram drzwi i wielkie rozczarowanie zarzuca mi szal na ramiona

to tylko listonosz z paczką

w której krem faktor 50 ma mnie uratować przed słońcem

uśmiecham się z podziękowaniem

i niemal czuję mlaskanie opadające na zbyt głęboki dekolt nowiutkiej sukienki w paski

tej na twoje przyjście

 

niedziela, 24 maja 2015

 

 niedziela należy do poetki

bo poetka niedziele ma w poważaniu

w niedziele łatwiej łzy ronić i wyglądać niczego

bo na kogoś zdecydowanie za późno

ktoś powinien zjawić się w poniedziałek by tydzień zaczarować

albo w czwartek by stać się zaproszeniem w swobodę

poetka przeciera srebrną rodową łyżeczkę

i widzi w niej odbicie nieba

okruch jej wpadł w oczy i od tego czasu poetka ma życie na niebiesko

zwykle w niedziele poetka zastanawia się czy to dobrze czy źle?

środa, 14 stycznia 2015

 

 

jest we mnie miejsce na tak

gdzie nie jest czasem na złapanie oddechu

pomiędzy oczu przymknięciem a oddechem

wiotka cierpliwość czekania ulatuje z westchnieniem

w solfeżowych wprawkach uczę palce klawiaturowego rozpasania

małe etiudy przyjdą później - uspokajam myśli

nadworni krytycy zacierają dłonie w zniecierpliwieniu

styczeń ślizga się po powierzchni życia

dobrze że książka że dieta że sesja syna

donośnym kaszlem zmuszam serce do żywszej pracy

(czy już ktoś ci mówił, że kaszel może uchronić cię od zawału?

kaszleć na zdrowie to coś jak kichać na śmierć)

pisać o wszystkim i o niczym

to takie proste

piątek, 26 grudnia 2014

 

 

 

Nawlekam na palce świąteczne śpiewogranie, słońce igrające z sikorami na gałęzi, czas smużący się srebrem włosów na skroni.

Liczę Ciebie  tam, gdzie mnie nie ma i jestem pełna naszym niespotkaniem.

Może czekanie na nigdy ma posmak szczęścia, bo nigdy leży wiecznie w przyszlości?

Upominam się o ciebie nocami, gdy zimne dłonie wsuwam pod koszulkę nocną wypraną z koloru.

Samotność lubi bawełniane koszulki miekko otulające coraz mniej doskonałe ciało.

Podwójność wsuwa się lekko w satynowe będzie się działo,  w hotelowe tête-à-tête...

Uwodzi mnie twoja nieobecność.



 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
statystyka Protected by Copyscape Web Plagiarism Tool