Pisanie jest jak oddychanie. Jest. Bez niego nie ma mnie.
piątek, 01 stycznia 2016

 

To prawda, nie przeczytałam w 2015 roku 52 książek (ino 42)

to prawda, nie uśmiechałam się codziennie

to prawda, czas coraz głębiej znaczy moją twarz

to prawda, oddawałam się grom, które nie przystoją (?) dojrzałej kobiecie

to prawda, coraz  częściej wsłuchuję się w swoje niedoskonałe ciało

to prawda, zarzuciłam kawę na rzecz herbat wszelakich

to prawda, mimo większej liczby lat, nadzieja ciągle hołubi mnie

to prawda, czas mija, a mimo to dziecko we mnie przeciąga się z rozkoszą

to prawda, niewiadome przed mną

ale kto powiedział, że ma być gorzej?

Spełnienia tego, co w Was gra, w tym Nowym 2016:))

K.

sobota, 12 grudnia 2015

 

Na ciszę się zapowiada

na puszczanie oka

i opuszczanie oczu nie w czas

i nie w porę

w retro sukience wyglądasz dziwnie znajomo

jakbyś już kiedyś żyła w moim świecie

retusz codzienności

śmieje się głosami tych którzy odchodzą

na wieczne nieoddanie pamięci

złapani w sieć skojarzeń

tłumią ziewnięcia gdy o nich mówisz

a przecież jeszcze wczoraj byłaś 

biegłaś naprzeciw marzeniom

i w dłoni ściskałaś klucz z numerem 505

dziś w oczach recepcjonistki szukasz tamtych śladów

nic nie ma

tylko wszechobecny profesjonalizm waży cię na szali:

miewa czy bywa?

 

 

wtorek, 24 listopada 2015

 

 

Patrzę przez palce.

Czas pikuje na wieczne nieoddanie.

Bóg z uśmiechem usprawiedliwienia kiwa głową.

Głucho łomoczą drzwi pamięci. Jakże to tak, to już?

Listopad zaciera dłonie, a spod nich drobne płatki śniegu lecą i lśnią inaczej niż wczoraj.

Nieboskłon jak wielka czasza spadochronu otula odchodzenie.

piątek, 23 października 2015

 

Dziś Mała ze smutkiem wpatrywała się w okno, za którym gęstniał mrok. Listopad
wraz z zapachem stygnącej ziemi przynosił tamten czas. Tyle razy
próbowała go oswoić, lecz on uparcie wracał- niósł chłód niespełnienia i
ciepło nieswoich rąk. Czy czas zaprzeszły może boleć? Tede zwykle jej
tłumaczył, że jeśli się nie zdarza, znaczy nie miało być, a ona nie
wiedziała, co o tym myśleć? Czasem uparcie trzymała się pewności
chłopca, a czasem rozdrapywała CobyByłoGdyby. Listopad ćwiczył ją w
rozpamiętywaniu. 

Mała przetarła dłonią zaparowane okno.Czuła się
taka samotna,pojedyncza. Wiatr zrywał ostatnie liście z pobliskiej
topoli i szumiało niedokończoną przeszłością. Nie lubiła takich
wieczorów. Dłużyły się nieprzytomnie i nie można było nazwać Wczoraj, bo
ciągle miało smak nadziei zmieszanej z bezszansą na więcej.

Mała uparcie wspinała się po szczeblach pamięci i z bezsilności zaciskała
małe dłonie. Długie wieczory, gdy czekała na Tede miały smak i radości, i
smutku zmieszanych w różnych proporcjach.

Dziewczynka przymknęła oczy, w kominku trzaskał ogień i szeptał wiatr. Zaskrzypiały drzwi.

- Im wyżej się wspinasz, tym bliżej ciebie jestem - Tede wyciągnął rękę
ku Małej - To co było, jest tylko twoje, jednak nie pozwól, by rzucało
cień na to co, jest. 

Mała w zamyśleniu postawiła na stole dwa niebieskie kubki. Znów można było uczyć się podwójności.

niedziela, 18 października 2015

 

Fot.własna

 

Jeszcze wczoraj oddychałam Pana powietrzem, a dziś ciasno między żebrami
i nabrać tchu nijak nie mogę. Uzależniona od Pana, na pastwę oczu się
wystawiam, staję naga i czuję jak ześlizgują się po mnie: łypnięcia,
spojrzenia, zagapienia, omiatania wzrokiem, lubieżne mlaśnięcia.
Wszystko pamiętam, a może tylko pamięć ze mną się bawi w grę pod tytułem
"chciałabym"? Każdy uśmiech, każde słowo schowałam za obrazem, tym
naściennym, odchylonym łagodnie od ściany jak w alkierzu mojej babci...
Czas przegania pajęczynowe dumania rytmicznym bim-bam. Zaśniedziały kluczyk gotowy na każde zawołanie, by obudzić mijanie.
Pamiętaj, by zawsze do oporu, stanowczo, aczkolwiek delikatnie
 - przypomina mi moja głowa. A może głosy z przeszłości?
Och, proszę Pana! W Pana nic już ze mnie. Oprócz tych słów, które się we
mnie jeszcze kołaczą, a ja je spisuję nieporadnie i nowego wyglądam.
Niezaspokojona w szukaniu, dziś mam na imię Anna, jutro będę Marią,
który mówi słowami Magdaleny. Zmęczona i inna taka.
Bo to jesień.
Piling dni bez Pana.

statystyka Protected by Copyscape Web Plagiarism Tool