Pisanie jest jak oddychanie. Jest. Bez niego nie ma mnie.
sobota, 12 grudnia 2015

 

Na ciszę się zapowiada

na puszczanie oka

i opuszczanie oczu nie w czas

i nie w porę

w retro sukience wyglądasz dziwnie znajomo

jakbyś już kiedyś żyła w moim świecie

retusz codzienności

śmieje się głosami tych którzy odchodzą

na wieczne nieoddanie pamięci

złapani w sieć skojarzeń

tłumią ziewnięcia gdy o nich mówisz

a przecież jeszcze wczoraj byłaś 

biegłaś naprzeciw marzeniom

i w dłoni ściskałaś klucz z numerem 505

dziś w oczach recepcjonistki szukasz tamtych śladów

nic nie ma

tylko wszechobecny profesjonalizm waży cię na szali:

miewa czy bywa?

 

 

wtorek, 24 listopada 2015

 

 

Patrzę przez palce.

Czas pikuje na wieczne nieoddanie.

Bóg z uśmiechem usprawiedliwienia kiwa głową.

Głucho łomoczą drzwi pamięci. Jakże to tak, to już?

Listopad zaciera dłonie, a spod nich drobne płatki śniegu lecą i lśnią inaczej niż wczoraj.

Nieboskłon jak wielka czasza spadochronu otula odchodzenie.

piątek, 23 października 2015

 

Dziś Mała ze smutkiem wpatrywała się w okno, za którym gęstniał mrok. Listopad
wraz z zapachem stygnącej ziemi przynosił tamten czas. Tyle razy
próbowała go oswoić, lecz on uparcie wracał- niósł chłód niespełnienia i
ciepło nieswoich rąk. Czy czas zaprzeszły może boleć? Tede zwykle jej
tłumaczył, że jeśli się nie zdarza, znaczy nie miało być, a ona nie
wiedziała, co o tym myśleć? Czasem uparcie trzymała się pewności
chłopca, a czasem rozdrapywała CobyByłoGdyby. Listopad ćwiczył ją w
rozpamiętywaniu. 

Mała przetarła dłonią zaparowane okno.Czuła się
taka samotna,pojedyncza. Wiatr zrywał ostatnie liście z pobliskiej
topoli i szumiało niedokończoną przeszłością. Nie lubiła takich
wieczorów. Dłużyły się nieprzytomnie i nie można było nazwać Wczoraj, bo
ciągle miało smak nadziei zmieszanej z bezszansą na więcej.

Mała uparcie wspinała się po szczeblach pamięci i z bezsilności zaciskała
małe dłonie. Długie wieczory, gdy czekała na Tede miały smak i radości, i
smutku zmieszanych w różnych proporcjach.

Dziewczynka przymknęła oczy, w kominku trzaskał ogień i szeptał wiatr. Zaskrzypiały drzwi.

- Im wyżej się wspinasz, tym bliżej ciebie jestem - Tede wyciągnął rękę
ku Małej - To co było, jest tylko twoje, jednak nie pozwól, by rzucało
cień na to co, jest. 

Mała w zamyśleniu postawiła na stole dwa niebieskie kubki. Znów można było uczyć się podwójności.

niedziela, 18 października 2015

 

Fot.własna

 

Jeszcze wczoraj oddychałam Pana powietrzem, a dziś ciasno między żebrami
i nabrać tchu nijak nie mogę. Uzależniona od Pana, na pastwę oczu się
wystawiam, staję naga i czuję jak ześlizgują się po mnie: łypnięcia,
spojrzenia, zagapienia, omiatania wzrokiem, lubieżne mlaśnięcia.
Wszystko pamiętam, a może tylko pamięć ze mną się bawi w grę pod tytułem
"chciałabym"? Każdy uśmiech, każde słowo schowałam za obrazem, tym
naściennym, odchylonym łagodnie od ściany jak w alkierzu mojej babci...
Czas przegania pajęczynowe dumania rytmicznym bim-bam. Zaśniedziały kluczyk gotowy na każde zawołanie, by obudzić mijanie.
Pamiętaj, by zawsze do oporu, stanowczo, aczkolwiek delikatnie
 - przypomina mi moja głowa. A może głosy z przeszłości?
Och, proszę Pana! W Pana nic już ze mnie. Oprócz tych słów, które się we
mnie jeszcze kołaczą, a ja je spisuję nieporadnie i nowego wyglądam.
Niezaspokojona w szukaniu, dziś mam na imię Anna, jutro będę Marią,
który mówi słowami Magdaleny. Zmęczona i inna taka.
Bo to jesień.
Piling dni bez Pana.

piątek, 02 października 2015

 

Fot.własna

 
 
 
już tylko cisza o tobie opowiada

czule gładzi

zgarbione powietrze

tuż nad ranem

miasto milczy najpiękniej
 
 
statystyka Protected by Copyscape Web Plagiarism Tool