Pisanie jest jak oddychanie. Jest. Bez niego nie ma mnie.
czwartek, 10 marca 2016

 

 Miła moja

tak długo czekam, by znowu Cię spotkać. Tu u nas czas
stanął w miejscu - ciągle mam dwadzieścia lat i Ciebie taką pamiętam.
Podglądam ten świat z ciekawością - tyle się zmieniło: ludzie, czasy
miłowanie. Jedynie wspomnienia pozostają wiecznie żywe: pulsują gorącą
krwią i nie dają zapomnieć o chłodnych dniach, zmarzniętych stopach...
Gdybym mógł ciepłym oddechem ogrzałbym je całe byś nie musiała marznąć i
sprawiłbym, żebyś każdego dnia mogła odpocząć ogrzewając zziębnięte
dłonie o kubek mocnej herbaty z miodem.

Lecz mnie nie było - tak
wykrzykiwałaś w poduszkę, gdy kolejny dzień niósł zwątpienie, a ja
byłem: podawałem Ci kromkę chleba rękami Koli, który zakochany był w
Tobie nieprzytomnie, a Ty tego nie widziałaś; w ostatniej chwili
podsuwałem brzeg rzeki, gdy lód pod Tobą niebezpiecznie trzeszczał;
byłem słońcem nagle rozświetlającym mrok i uśmiechem czarnookiego
chłopca wpatrzonego w dal...

Najbardziej bolało mnie, że wiele nie mogłem zrobić. Stałem obok Ciebie i krzesałem nadzieję, byś wytrwała.

I
oto jesteś wiatr igra w Twoich srebrnych włosach, linie znaczeń
dotykają Twoich oczu, czoła, a dla mnie ciągle jesteś tą
dwudziestoletnią dziewczyną, którą Czas wystawił na próbę. Przetrwałaś i
jesteś: moją nagrodą, wiarą w człowieka, moim cichym miłowaniem, dzielna
dziewczyno o niebieskich oczach. Bądź i opowiadaj, bo przecież żyjesz!

Twój wierny Anioł Stróż

środa, 24 lutego 2016

 

powinniśmy się bezpokoić

dni składać w pudełka

i na zimne pluć

za chwilę wiosna zastrzeli nas zielenią

i znowu ptaszki muszki trawa

mowa do lustra

do kieliszka do snu

czas szarpie nas niewidzialnie

gubimy się przyjacielu

na wąskich kładkach niemówienia

widzisz

luty mija

niedziela, 17 stycznia 2016

 

Fot.Michał Gedrojć

 

już czas otrzepać się z nierealnych marzeń

wyprostować plecy i iść

na pomoc wołając tych, którzy w milczeniu istnieją

jeszcze wczoraj z głową w chmurach

wyczekiwałeś kolejnych bitów codzienności

a przecież nic się nie zmieniło

codziennie rano walczysz z wiatrakami

masujesz wieczory słowami nie w porę

iskrzysz cichutko gdy ona milczy

już czas otrzepać się z nierealnych marzeń

wyprostować plecy i żyć

piątek, 01 stycznia 2016

 

To prawda, nie przeczytałam w 2015 roku 52 książek (ino 42)

to prawda, nie uśmiechałam się codziennie

to prawda, czas coraz głębiej znaczy moją twarz

to prawda, oddawałam się grom, które nie przystoją (?) dojrzałej kobiecie

to prawda, coraz  częściej wsłuchuję się w swoje niedoskonałe ciało

to prawda, zarzuciłam kawę na rzecz herbat wszelakich

to prawda, mimo większej liczby lat, nadzieja ciągle hołubi mnie

to prawda, czas mija, a mimo to dziecko we mnie przeciąga się z rozkoszą

to prawda, niewiadome przed mną

ale kto powiedział, że ma być gorzej?

Spełnienia tego, co w Was gra, w tym Nowym 2016:))

K.

sobota, 12 grudnia 2015

 

Na ciszę się zapowiada

na puszczanie oka

i opuszczanie oczu nie w czas

i nie w porę

w retro sukience wyglądasz dziwnie znajomo

jakbyś już kiedyś żyła w moim świecie

retusz codzienności

śmieje się głosami tych którzy odchodzą

na wieczne nieoddanie pamięci

złapani w sieć skojarzeń

tłumią ziewnięcia gdy o nich mówisz

a przecież jeszcze wczoraj byłaś 

biegłaś naprzeciw marzeniom

i w dłoni ściskałaś klucz z numerem 505

dziś w oczach recepcjonistki szukasz tamtych śladów

nic nie ma

tylko wszechobecny profesjonalizm waży cię na szali:

miewa czy bywa?

 

 

statystyka Protected by Copyscape Web Plagiarism Tool