Pisanie jest jak oddychanie. Jest. Bez niego nie ma mnie.
poniedziałek, 09 maja 2016

 

 

Fot.własna

 

upajam się tą ciszą,

która pachnie scałowanym karminem

i spalinami wielkiego miasta

 

czwartek, 14 kwietnia 2016

 

Kiedyś miałam w głowie tyle słów

poupychane ciasno smakowały wiecznym niedosytem zapatrzeń

dziś ciszę krzeszę i grzeję palce pod ciekłokrystalicznym słońcem

wychodzą mi naprzeciw koślawe metafory

chybotliwe frazy

cudze wiersze które w pułapkę zazdrości mnie łapią

oglądam je pod światło a one śmieją się wiosną

która przechodzi mimo

czwartek, 10 marca 2016

 

 Miła moja

tak długo czekam, by znowu Cię spotkać. Tu u nas czas
stanął w miejscu - ciągle mam dwadzieścia lat i Ciebie taką pamiętam.
Podglądam ten świat z ciekawością - tyle się zmieniło: ludzie, czasy
miłowanie. Jedynie wspomnienia pozostają wiecznie żywe: pulsują gorącą
krwią i nie dają zapomnieć o chłodnych dniach, zmarzniętych stopach...
Gdybym mógł ciepłym oddechem ogrzałbym je całe byś nie musiała marznąć i
sprawiłbym, żebyś każdego dnia mogła odpocząć ogrzewając zziębnięte
dłonie o kubek mocnej herbaty z miodem.

Lecz mnie nie było - tak
wykrzykiwałaś w poduszkę, gdy kolejny dzień niósł zwątpienie, a ja
byłem: podawałem Ci kromkę chleba rękami Koli, który zakochany był w
Tobie nieprzytomnie, a Ty tego nie widziałaś; w ostatniej chwili
podsuwałem brzeg rzeki, gdy lód pod Tobą niebezpiecznie trzeszczał;
byłem słońcem nagle rozświetlającym mrok i uśmiechem czarnookiego
chłopca wpatrzonego w dal...

Najbardziej bolało mnie, że wiele nie mogłem zrobić. Stałem obok Ciebie i krzesałem nadzieję, byś wytrwała.

I
oto jesteś wiatr igra w Twoich srebrnych włosach, linie znaczeń
dotykają Twoich oczu, czoła, a dla mnie ciągle jesteś tą
dwudziestoletnią dziewczyną, którą Czas wystawił na próbę. Przetrwałaś i
jesteś: moją nagrodą, wiarą w człowieka, moim cichym miłowaniem, dzielna
dziewczyno o niebieskich oczach. Bądź i opowiadaj, bo przecież żyjesz!

Twój wierny Anioł Stróż

środa, 24 lutego 2016

 

powinniśmy się bezpokoić

dni składać w pudełka

i na zimne pluć

za chwilę wiosna zastrzeli nas zielenią

i znowu ptaszki muszki trawa

mowa do lustra

do kieliszka do snu

czas szarpie nas niewidzialnie

gubimy się przyjacielu

na wąskich kładkach niemówienia

widzisz

luty mija

niedziela, 17 stycznia 2016

 

Fot.Michał Gedrojć

 

już czas otrzepać się z nierealnych marzeń

wyprostować plecy i iść

na pomoc wołając tych, którzy w milczeniu istnieją

jeszcze wczoraj z głową w chmurach

wyczekiwałeś kolejnych bitów codzienności

a przecież nic się nie zmieniło

codziennie rano walczysz z wiatrakami

masujesz wieczory słowami nie w porę

iskrzysz cichutko gdy ona milczy

już czas otrzepać się z nierealnych marzeń

wyprostować plecy i żyć

statystyka Protected by Copyscape Web Plagiarism Tool