Pisanie jest jak oddychanie. Jest. Bez niego nie ma mnie.
sobota, 18 czerwca 2016

 

 

 znów przezroczyste dusze mleczy uciekają przed żarłocznością kosiarek

maluję starannie usta i chłonę zapach ciętego chlorofilu

sukienka nie ratuje mnie przed uciekającym czasem

czasem uskrzydla gdy masz przyjść

nasłuchuję kroków na schodach

zgaduję: góra czy dół

piekło czy niebo?

otwieram drzwi i wielkie rozczarowanie zarzuca mi szal na ramiona

to tylko listonosz z paczką

w której krem faktor 50 ma mnie uratować przed słońcem

uśmiecham się z podziękowaniem

i niemal czuję mlaskanie opadające na zbyt głęboki dekolt nowiutkiej sukienki w paski

tej na twoje przyjście

 

poniedziałek, 30 maja 2016

 

 

 

Ty co zbawiasz światy od niemówienia

zagraj na nosie arią ze śmiechem

być albo śnić

z nadzieją w nogach

za krótkie życie podciągać jak kołdrę

rodzić wiersz

biały jak twe dłonie

i nie czekać na więcej

czwartek, 12 maja 2016

 

 

Nazywam się ufność

mam oczy szeroko otwarte

i ciągłe pomysły na ciebie

w przedwieczorze gram ze wspomnieniami

w piekło-niebo wymyślonego obłędu

tracę rozum tuż nad brzegiem snu

gdzie twoje oczy śmieją się spełnieniem

lustro podpowiada mi jutro

zimną dłonią przecieram ze skroni mgłę

a ona uparcie skrzy się marzeniem

 

 

poniedziałek, 09 maja 2016

 

 

Fot.własna

 

upajam się tą ciszą,

która pachnie scałowanym karminem

i spalinami wielkiego miasta

 

czwartek, 14 kwietnia 2016

 

Kiedyś miałam w głowie tyle słów

poupychane ciasno smakowały wiecznym niedosytem zapatrzeń

dziś ciszę krzeszę i grzeję palce pod ciekłokrystalicznym słońcem

wychodzą mi naprzeciw koślawe metafory

chybotliwe frazy

cudze wiersze które w pułapkę zazdrości mnie łapią

oglądam je pod światło a one śmieją się wiosną

która przechodzi mimo

statystyka Protected by Copyscape Web Plagiarism Tool